Stało się! Kurze łapki nie znikają wraz z uśmiechem – kiedyś tylko mimiczne, od jakiegoś czasu stałe zmarszczki przed 30stką… Rozpoczynam z nimi walkę – poznajcie mój plan działania!

Mój pierwszy krem przeciwzmarszczkowy

Rozpoczęłam poszukiwanie rollonu pod oczy. Dotychczas nie używałam regularnie żadnego. Przyznam jedynie, że po mocno zakrapianej imprezie, kiedy na następny dzień całe moje ciało błagało o nawodnienie i ochłodzenie, podkradałam mamie roll-on garniera, który miał przyjemnie chłodzącą metalową kuleczkę.
Na początek przeglądałam oferty drogeryjne. Zawitałam do Ziaji i tam prawie skusiłam się na krem od oczy. Ostatnim tchnieniem rozumku zrezygnowałam z zakupu – „najpierw sprawdź opinie w Internecie!”.

Tak też trafiłam na wpis Italiany -

Niestety o Ziaji ani słowa, jednak AA też jest jedną z moich ulubionych marek. Ale chwilka…+70?! Przecież nie będę używać kremu dla babć – jak będę mieć 70tkę to co mi pozostanie? KREMacja? ;)

Poza kremem – domowe sposoby

Cóż, moje oczy mają prawo być przemęczone. Całe dnie przesiaduję przed komputerem, jestem krótkowzroczna, ale oczywiście okularów nie noszę (więc mrużę ślepka co chwila). Dlatego też zdecydowałam się na zakup rumianku, ogórków i tworzenia domowych okładów. 2-3 razy w tygodniu chcę przeznaczyć 15 minut na leżenie plackiem z zamkniętymi oczami i relaks. :)